Pierwszy dzień jesieni tego roku i lato odchodzi z płaczem.

A w naszych Szonowicach całkiem malowniczo pomimo chłodu i deszczu. Pozdrawiamy przede wszystkim wszystkich naszych czytelników, mieszkańców, przyjaciół i tych którzy trzymając kciuki dobrze nam życzą, choć rzecz jasna nie wszystko się nam udaje.
Jak przystało na chrześcijan, niepopularnych w wielkim świecie tolerancji zachodu, pozdrawiamy także wszystkich tych frustratów, którzy nękani jesienną depresją obserwują nas zza winkla nie mogąc przeżyć, że jesteśmy tak zgraną i zorganizowaną społecznością. Wiem, że niektórym ciężko to przeżyć patrząc jak wiele dobrego dzieje się u nas. Widocznie mieli nieszczęśliwe dzieciństwo bo jak piszą w ostatnio czytanym przeze mnie poradniku szczęśliwe dzieci to szczęśliwi dorośli. Chętnie wyeliminowali by sołtyskę Lassakową z życia społecznego wsi i gminy, całe ich siły, motywacje i działalność od dłuższego już czasu skupiają się tylko na tym. Nie rozumieją tego bo nigdy niezwiązani byli z jakąkolwiek społecznością będąc jej częścią. Dzieje, wydarzenia bywają różne ale nasi mieszkańcy w wielu sytuacjach pokazali już co znaczy solidarność, jedność i wzajemne porozumienie. Rozumiem, że tam poza granicami kraju na jakiejś wyspie X macie wiele „kolorowych” problemów, nie ma własnego życia, nie ma rodziny, bliskich czy przyjaciół. Człowiek snuje się z kąta w kąt obserwuje społecznościowe portale, wypisuje inwektywy na temat innych i żyje życiem jakichś tam Szonowic, choć bywa tu raptem kilka dni w roku, jak bywa oczywiście? Nie ma tu nawet rodziny. Ja bym naprawdę chętnie poczytała jak wygląda życie społeczne, działalność lokalnych liderów, realizowane projekty pomysły na jakiejś wyspie X poza granicami naszego kraju. Zaplanowalibyśmy jakąś wizytę studyjną czy wyjazd o charakterze edukacyjnym by czegoś nowego się nauczyć np.
Materiał foto – dzisiejsze Szonowice o pierwszym jesiennym poranku.