„PSZOK był o krok” – list do redakcji

„Po żmudnych i wieloletnich procedurach mieliśmy mieć Punkt Selektywnej Zbiórki odpadów w Rudniku, a mamy konflikt i 12zł za odbiór odpadów od osoby miesięcznie już od stycznia 2018r.
O co cała awantura z tym PSZOKiem? Co to jest właściwie ten PSZOK? Z definicji jest to miejsce składowania odpadów zbieranych selektywnie – tak jak to dziś robimy do kolorowych worków i tak jak są zbierane wielkogabaryty czy opony. Jak podaje, pytany przeze mnie, Wójt Alojzy Pieruszka przy tym punkcie miał być w pełni wyposażony, we wszystkie narzędzia i przyrządy warsztat, z którego mógłby nieodpłatnie skorzystać każdy mieszkaniec naszej gminy w sobotni dzień wolny od pracy, a także ekologiczne centrum edukacyjne dla najmłodszych.
Z czego wynikł tak ostry sprzeciw mieszkańców Rudnika wobec lokalizacji PSZOKa?
Dlaczego mieszkańcy sołectwa Rudnik nie chcą PSZOKa u siebie skoro w wielu miastach i miejscowościach w Polsce takie punkty lokalizowane są właśnie w pobliżu i bliskości miejsc zamieszkania? Ustawodawca i eksperci z zakresu ekologii twierdzą, że lokalizacja PSZOKów ma ogromne znaczenie dla efektywności punktu. Udowadniają to punkty w Poznaniu, Warszawie, Krakowie czy Stalowej Woli, które zostały właściwie zlokalizowane. W ślad za nimi poszło już wiele innych miast. Mamy PSZOKi przy osiedlach mieszkaniowych, przy centrach handlowych, w centralnych miejscach wsi i miasteczek. Za tworzeniem punktów w takich miejscach przemawia najważniejszy aspekt – ekonomia. Koszt zbierania odpadów z selektywnej zbiórki w przeliczeniu na 1 tonę odpadów jest ponad 2 razy mniejszy w PSZOK niż zbiórki u „źródła”. Punkty nie wygenerują bezpośredniego zysku, ale przekładają się na ogólne koszty gospodarki odpadami w gminie. PSZOK to także nieodzowna pomoc w likwidowaniu dzikich wysypisk.
Komitet protestacyjny i dezinformacja?
Kilka osób wystąpiło do urzędu gminy ze sprzeciwem wobec planowanej lokalizacji PSZOKa jako członkowie komitetu protestacyjnego, przedstawiając wiele nieuzasadnionych obaw. Z opisu protestujących sądzić można było, że nie chodzi o PSZOK ale, że protestują przeciwko wysypisku śmieci, a takich planów njigdy nie było. Od 2013r planowano utworzyć PSZOK. Radni byli wielokrotnie informowani o planach urzędu. Był gotowy za kilkadziesiąt tysięcy projekt, a spośród kilkunastu lokalizacji wybrane było już miejsce budowy w Rudniku przy ul. Pawłowskiej. Kto wprowadził w błąd mieszkańców Rudnika? Czy dezinformacja w temacie PSZOKa była celowa? Sołectwo Rudnik reprezentuje aż trzech radnych, czy żaden z nich nie wiedział o planowanej budowie PSZOKa przez tyle lat? Odbyło się wiele spotkań, wiele dyskusji, konsultacji ale grupa protestujących nie przyjmowała żadnych argumentów i z każdym kolejnym spotkaniem usztywniała się w swoich nieuzasadnionych obawach i mylnych przekonaniach co do intencji i racji urzędu. Konflikt był podsycany, zaczęto zbierać podpisy chodząc od domu do domu z dezinformacją, że planowana jest budowa wysypiska śmieci, że skutkiem budowy składowiska odpadów w Rudniku dojdzie do zanieczyszczenia powietrza, smogu utrudniającegożycie, że składowane odpady spowodują plagę gryzoni itp…. Komu i dlaczego tak bardzo zależało na podsycaniu tego konfliktu, którego skutki łatwo można było przewidzieć? Radni podjęli decyzję o odstąpieniu od budowy PSZOKa w ustalonej po wielu latach lokalizacji. Zobligowano Wójta to przedłożenia alternatywnych punktów gdzie możnaby wybudować PSZOK. Pod rozwagę radnych powróciła lista sprzed kilku lat i tak znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Projekt wart kilkadziesiąt tysięcy trafił do szuflady, a przed nami perspektywa poszukiwania nowego miejsca budowy no i podwyżki cen za odbiór odpadów komunalnych. Od 1 stycznia 2018r ceny za wywóz śmieci wzrosły radykalnie z 8zł do 12zł od osoby miesięcznie, a to z pewnością jeszcze nie koniec. Na budowę PSZOKa gmina miała zagwarantowane środki pozabudżetowe w kwocie kilkuset tysięcy złotych. Tak duże straty finansowe, a w perspektywie dodatkowe obciążenia finansowe dla wszytkich mieszkańców gminy ani radnych ani protestujących nie przekonały. Tylko kilka osób spośród rady zachowało trzeźwy umysł i nie ugięło się pod presją protestujących. Okazało się to niestety niewystarczające. Dezinformacja, a co za tym idzie całe mnóstwo złych emocji wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem i ekonomią.
I co dalej?
Konflikt sprawy nie rozwiązał. Problem pozostał. Brak PSZOKa to przede wszystkim utrudnienie dla mieszkańców, którzy na bieżąco mogliby składować segregowane frakcje odpadów poza swoimi posesjami. Liderzy konfliktu, celowo lub nie dezinformowali społeczność lokalną by zabezpieczyć swoje „racje czy mylne przekonania”. Co osiągnęli? Budowa PSZOKa na razie została wstrzymana. Gmina nie wykorzysta kilkaset tysięcy pozabudżetowych środków, projekt budowy wart kilkadziesiąt tysięcy trafił do szuflady. Wszyscy mieszkańcy gminy będziemy płacić za tę nierozsądną decyzję radnych. Startująca w przetargu firma wliczyła już w cenę odbioru odpadów ten dodatkowy tonaż, który miał trafić do PSZOKa i cena za odbiór odpadów od 1 stycznia wyniesie 12zł za osobę miesięcznie. Gmina jest jednak nadal zobligowana do utworzenia takiego miejsca.
Alternatyw mamy zatem kilka:
1. Budowa PSZOKa w starej lokalizacji;
2. Budowa PSZOKa w „nowej” lokalizacji;
3
. Podpisanie umowy z innym samorządem i korzystanie z jego PSZOKa. To wiązać się będzie oczywiście z opłatą ryczałtu za gotowość odbioru naszych odpadów segregowanych oraz za każdą odebraną tonę odpadów z terenu naszej gminy. Skutek kolejna podwyżka za wywóz śmieci dla każdego z naszych mieszkańców;
4. Nie podejmowanie żadnych kroków w temacie PSZOKa. To wiąże się z naliczeniem kar. Skutek kolejna podwyżka za wywóz śmieci dla każdego mieszkańca.
Solidarnie wszyscy ponosimy i ponosić będziemy skutki takiej czy innej decyzji rady. A teraz kilka przykładów takich PSZOKów z różnych miejsc Polski tak by każdy mógł na trzeźwo ocenić przeciwko czemu tak ostro protestowali niektórzy mieszkańcy sołectwa Rudnik”.

mieszkaniec gminy