Śmieci pod dolędzińskim lasem stale przybywa.

Otóż mamy kolejne pokłosie decyzji Rady Gminy o wstrzymaniu planowanego od kilku lat budowie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.  Wójt wraz z poprzednią radą mieli wypracowany pomysł oraz lokalizację, która niestety nie zyskała aprobaty obecnie „rządzących”. Impas trwa, koncepcja wójta „padła”, pieniądze w kwocie około 600 tys. zł przepadły, nowej lokalizacji nie ma i pewnie długo nie będzie, a śmieci przybywa z miesiąca na miesiąc!!! Oponenci zajęci są teraz zgoła czym innym niż rozwiązywanie istotnych dla mieszkańców całej gminy problemów. Dyskusje na komisjach trwają nieraz do późnych godzin wieczornych, tylko nic użytecznego z nich nie wynika. Pokazywaliśmy już hałdę śmieci na „Ostrej Górce” w Szonowicach. Tymczasem podczas rowerowej przejażdżki pod dolędziński las zlokalizowaliśmy trzy spore wywózki niechcianych domowych odpadów. Jedna pochodzi prawdopodobnie z okresu wiosennego tego roku bo przyleśne rośliny próbują zakryć ten makabryczny widok. Dwie pozostałe, są całkiem „świeżutkie”. Na łączniku drogi krajowej DK45 oraz Dolędzina kolejna „dorodna” kupa śmieci wita wszystkich przyjezdnych od strony Ponięcic. Tutaj jakaś elegantka porządkował nie tylko swoje domowe kąty ale także garderobę. Szkoda, że tym co jej zbywało obdarowała przydrożne zadrzewienia jakby myślała, że drzewa i krzewy przywdzieją niepotrzebne jej paski i bransoletki. Dziwi, że problem nie jest sygnalizowany czy rozwiązywany przez lokalnego zarządcę tutejszych lasów? Sporo szklanych butelek zalegających w bezpośrednim sąsiedztwie zadrzewień, przy takich upałach łatwo może spowodować pożar.  Wtedy będzie wielkie halo i wielkie śledztwo, kto jest winien. Co jeszcze znajdziemy pod lasem? Butelki po piwie, plastikowe doniczki, pojemniki po olejach, zabawki, puszki, opakowania po farbach, plastiki, papiery, zabawki, foteliki dziecięce na rower – słowem wszystko co zbywa po porządkowaniu starych kątów w szopie lub garażu. Jedna kupa może sugerować porządkowanie cmentarza bowiem są niedopalone znicze, plastikowe bukieciki itd…. Problem, podobnie jak w przypadku „Ostrej Górki” został zgłoszony dzielnicowemu z oczekiwaniem interwencji. Śmieci przypuszczalnie zostały przywiezione pod las przez mieszkańców pobliskich sołectw, do ich przywózki potrzebny był traktor z przyczepką bowiem dojazd w te miejsca samochodem osobowym jest niemożliwy. Może nadleśnictwo posiadające monitoring w lasach udostępni nagrania i raz na zawsze zrobi się porządek ze śmieciarzami. Wniosek nasuwa się jeden: że też się ludziom chce ładować te śmieci, jechać z nimi, zwalać w sytuacji gdy wystarczy posegregować je na trzy podstawowe frakcje i zwyczajnie wystawić przed posesję w wyznaczonym terminie. Gdyby był PSZOK w każdej chwili można by te odpady odstawić do miejsca selektywnej zbiórki ale póki co tej możliwości w gminie nie mamy.